Miodowe delicje

Celem konkursu ,,Miodowe delicje’’ była, że zacytuję …,, słodka podróż po zmysłach wyobraźni, jakich można doznać rozkoszując się ukrytym smakiem miodu, który jako przysmak i dodatek wielu różnorodnych potraw może zaskoczyć najbardziej wyrafinowane gusta…”.

Jedynym warunkiem zgłoszenia potrawy było to, że musi ona zawierać w sobie miód.

I ja tam byłam i tym miodem się raczyłam, a było w czym się rozsmakować.

W konkursie zaprezentowano 15 różnorakich potraw.

Od kaczki w miodzie, nadziewanej kandyzowanymi jabłkami i tej w pomarańczach, podudzi z kurczaka w miodowej glazurze, schabików z nutą miodową a wszystko z dodatkiem aromatycznych owoców, warzyw i grzybków poprzez pierogi ze śliwką w miodowo- orzechowym karmelu, aż do pięknie zdobionych wyrobów cukierniczych: miodowych muffinek, różnorodnych miodowników na niedościgłym snikersie kończąc. O naleweczkach nawet nie wspomnę, a warto by było…

Każde z tych dzieł sztuki kulinarnej było inne, choć pewnie niektóre opierały się na tej samej recepturze bazowej, lecz artystyczne dusze ich twórców, posługując się magicznym składnikiem, jakim był miód wyczarowały z goła nieporównywalne, przeróżne, miodem pachnące rarytasy.

Moje kubki smakowe oszalały degustując te 15 potraw (a nie żałowałam sobie – bynajmniej) i chyba tylko przez ten boski, przewodni, wszechstronny i uzdrawiający składnik dzisiejsze ,,miodoobjadanie‘’ póki co, nie spowodowało żadnych skutków ubocznych.

Zgodnie z ustalonym przez organizatorów systemem oceniania wyrobów konkursowych nie wiedziałam i nie wiem, kto był twórcą potraw, które mnie najbardziej ujęły.

To z mojego punktu widzenia nie było istotne. Głównym bohaterem miał być miód i jego inspiracje smakowe – czego w całej okazałości warto było dostąpić, zasmakować i jeszcze długo się tym delektować.

Chylę czoła szlachetnym uczestnikom konkursu za ich zaangażowanie, poświęcenie czasu i środków by uświetnić, uatrakcyjnić przedsięwzięcie dzieląc się darami swoich stołów – to we współczesnym świecie nie jest takie oczywiste.

Jako ,,taki sobie”, dość bierny członek lokalnej społeczności bardzo się cieszę, że są takie,, petardy’’ jak nasze Ule, że im się chce i mają siłę mimo przesilenia wiosennego (i bólu ósemki niewyrośniętej) żeby taką ubogacającą imprezę wymyślić, zaplanować, przygotować i jeszcze znaleźć pszczółki pomocnice, które jak w tym ulu wszystko ładnie, zgrabnie i ochoczo przeprowadzą.

Chociaż żywotność pszczoły robotnicy jest niewspółmiernie krótka w stosunku do nakładu jej pracy – mam nadzieję, że Nasze Pszczółki będą żyły długo i szczęśliwie by czynić świat lepszym, ciekawszym i bogatszym- dzieląc się tym z innymi i inspirując do działania.

Barbara Teper

Członek Jury

Konkursu „Miodowe Delicje”

fot. Andrzej Haligowski

Dodaj komentarz

avatar