W poszukiwaniu kwiatu paproci

W tym roku w ramach wielkiej włóczęgi turystycznym szlakiem Strzyżowa rozpoczęliśmy wspólne wędrowanie po naszej ziemi w poszukiwaniu kwiatu paproci. Trochę przewrotnie, a trochę z przekorą postanowiliśmy wrócić do normalności, gdy tylko stało się to możliwe. Wiosna sprzyja odrodzeniu, nie tylko przyrody. I tak z zapałem i nieustającą pogodą ducha wyruszyliśmy w sobotni poranek, jak zawsze pełni uśmiechu i optymizmu. Tym razem Stowarzyszenie Zakorzenieni w kulturze postanowiło przygotować wędrówkę połączoną z grą terenową, zagadkami i nagrodami w pięciu barwach. Tradycyjnie wędrówkę rozpoczęliśmy na strzyżowskim rynku, gdzie tym razem zostaliśmy podzieleni na trzyosobowe zespoły, a każda z grup dostała wstążki w kolorze brązowym, żółtym, czarnym, zielonym, niebieskim i żółtym. Na pewno kojarzą się Wam te barwy jednoznacznie. Pomysłodawca gry. Mój osobisty mąż Piotr przygotował 5 różnorodnych zagadek rozmieszczonych na całej trasie i tuż przed wyruszeniem w drogę objaśnił nam zasady gry, kusząc oczywiście smakiem wygranej. I tak zmotywowani w pierwszych krokach wyruszyliśmy w stronę Kapliczki Matki Boskiej Bolesnej.

Wybudowana została około 1900 r. z charakterystycznej w naszym regionie czerwonej cegły na wzniesieniu na północ od centrum miasta, ufundowana została przez strzyżowskiego malarza, Sebastiana Gaworka, który bardzo często siadał na tym zboczu i malował swoje pejzaże, które prawdopodobnie rozdawał wśród mieszkańców.  Wewnątrz kaplicy znajdują się dwa obrazy z I poł. XIX w.: obraz Matki Bożej Różańcowej i Matki Bożej Szkaplerznej. Jak głosi rodzima legenda, pierwsza kapliczka w tym miejscu została wybudowana w XII w., kiedy Strzyżów został cudownie ocalony: „spadł krwawy deszcz, który powstrzymał Tatarów przed wkroczeniem do miasta”.

Po wysłuchaniu jak zawsze barwnych opowieści Majki Zamorskiej, naszego ulubionego przewodnika, wyruszyliśmy dalej, najpierw na punkt widokowy, a następnie tuż obok przydrożnej kapliczki w las, gdzie zaczęły się pierwsze poszukiwania kwiatu paproci i zagadek. W trakcie buszowania po leśnych ścieżkach okazało się, że na drzewach wyrosło 6 butelek oplecionych wstążką, a w nich listy… Każda z grup skrzętnie schowała wiadomości do plecaków i wyruszyła dalej, bo droga przed nami była długa i kręta, a niebo lekko się zachmurzyło.

Niespodziewany postój przy składzie drewna zmusił wszystkich nie tylko do poszukiwań, ale także do pracy umysłowej, gdyż każda z grup dostała garść śmieci i musiała je właściwe posegregować. Było trochę podchwytliwie i śmiesznie, gdy trzyosobowe zespoły z zaciętością odgadywały śmieci z małych obrazków i segregowały je do odpowiednich kopert. Wbrew pozorom, nie było to łatwe zadanie, a zwycięska drużyna została nagrodzona specjalnym trunkiem, jedynym w swoim rodzaju, pojedynczym „zielonym krukiem”. Tradycyjnie trasa wędrówki z Majką nie jest nigdy do końca znana. Zawsze można zboczyć, albo zatoczyć większy krąg tak, aby panorama okolicy zapadła nam w umyśle i sercu. Takie niezapomniane i niezapowiedziane zwroty, są dla stałych bywalców normą i dodatkową atrakcją wspólnie spędzonych chwil.

Niestety, pod koniec wędrówki z nieba puścił się strumieniami deszcz i trochę nam popsuł rozwiązywanie leśnych zagadek. Na szczęście mieliśmy już całkiem niedaleko do końcowej bazy, a tam czekała na nas niejedna niespodzianka. Tym razem skorzystaliśmy z uprzejmości Państwa Beaty i Wojciecha Zimnych, którzy użyczyli nam gościny w Gospodarstwie Agroturystycznym „Zielony Gaj” na Łętowni. Pieczone kiełbaski pachniały aromatycznie, z kubków parowała gorąca herbata i kawa, a my zajęliśmy się rozwiązywaniem pozostałych zagadek. A było trzeba wytężyć umysł i oko, bo zagadki przyrodnicze, z pozoru proste okazały się nie lada wyzwaniem, a wyłaniający się z puzzli obraz orła nie był tak oczywisty, jakby nam się mogło wydawać. Największą trudność sprawił list w butelce, bo nie chciał z niej po prostu wyjść, i trzeba było użyć trochę sprytu by go wydostać. Okazało się, że to krzyżówka i do tego dość złożona, składająca się z 15 pytań. Hasło (trzy słowa) było jej uwieńczeniem. Jedni rozwiązywali krzyżówkę punkt po punkcie, inni wykazali się sprytem, nie ważne jak ważne, że hasło „Czas na recykling” zostało rozwiązane. Po podsumowaniu wszystkich punktów Piotr Rędziniak ogłosił zwycięzców – tym razem wygrał zespół w składzie Anna Curyło, Urszula Wojnarowska-Curyło i Magdalena Wilusz. Dziewczyny otrzymały nagrody, a potem, jak to już na turystycznym szlaku Strzyżowa tradycją słynie pobiesiadowaliśmy w zacnym gronie stałych i nowych wędrowców.

Dziękuję Majce Zamorskiej za niezawodność i przewodnictwo, Piotrkowi Rędziniakowi za pomysł, przygotowanie i prowadzenie gry terenowej, Andrzejowi Haligowskiemu za prace fotoreporterskie podczas wyprawy, Państwu Beacie i Wojciechowi Zimnym, właścicielom Gospodarstwa Agroturystycznego „Zielony Gaj” za gościnę, a Wam moi kochani podróżnicy za to, że wędrujecie z nami od lat z uśmiechem i dzielicie się tym, co macie najlepszego, nieustającą pogodą ducha bez względu na długość trasy, a było tych kilometrów dobrze ponad 12. I tylko kwiat paproci nie został odnaleziony, ale co tam… przecież przed nami niebawem kolejna wyprawa. Być może tym razem udamy się w poszukiwaniu bursztynowego płynu… gdzie i kiedy, okaże się niebawem.

Urszula Rędziniak

Prezes Stowarzyszenia

Zakorzenieni w kulturze

Zdjęcia Andrzej Haligowski

0 0 votes
Article Rating
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments