Z ułańską fantazją, czyli srebrny jubileusz Jeździeckiego Klubu Sportowego Pogórze

Słońce leniwie sunęło ku zachodowi, gdy malwy w kolorze malinowym ciekawie zaglądały przez okno do stylowego wnętrza restauracji Maria Antonina w Gliniku Zaborowskim. Piękny lipcowy dzień i towarzystwo sympatycznych właścicieli, Państwa Jadwigi i Włodzimierza Uchwatów zapowiadało miły wieczór.

Spotkaliśmy się, by porozmawiać o dwudziestej piątej rocznicy istnienia Jeździeckiego Klubu Sportowego Pogórze. Ale jak to w życiu często bywa, spotkanie w konkretnym temacie potrafi przybrać wielowymiarowy kolaż tworząc obraz, nie tylko dla jednego wątku. I powiem szczerze, że znając Państwa Uchwatów od lat, po cichu liczyłam na to, że pozwolą dać się ponieść emocjom, a rozmowa będzie prawdziwą historią z końską grzywą w tle.

Zaczęło się oczywiście od miłości do koni, o której Włodzimierz może mówić godzinami. Jak sam podkreśla, wyssał ją z mlekiem matki, a potem jego inżynierskie wykształcenie, buntowniczy charakter i trudne czasy PRL-u wymusiły na nim niejako konieczność bycia swoim własnym szefem, dyrektorem, pracownikiem i księgową. I tak inżynier pełnej krwi, zajął się pracą rąk! Najpierw z dozą niepewności powstawały pierwsze meble, a potem już z wielką wprawą i kunsztem tworzył dzieła sztuki stolarskiej!

Ach te konie…

Marzenia z dziecięcych lat, pasja i pragnienie obcowania z przyrodą były tak silne, że Państwo Uchwatowie kupili ziemię w Gliniku Zaborowskim, a tam już w zaciszu prawie górskiego pejzażu zaczęły spełniać się ukryte w głębi duszy pragnienia. Powstał klub jeździecki, na początek jak to zwykle bywa skromny, ale za to własny. Przeszkody związane z jej tworzeniem zostały przełamane, a Włodzimierz do kunsztu stolarskiej pracy dołożył artystyczne przeszkody, tym razem wykorzystywane już tylko na zawodach hippicznych.

Życie w jedności z naturą zda się płynąć wolniej, ale nie dla rodziny Uchwatów. Jadwiga zapytana o jej stosunek do pasji męża, popatrzyła na niego z taką miłością, że w zasadzie nie musiała nic mówić. Opowiedziała o ich miłości, dwóch synach (Robercie i Sławku), o koniach, o klubie jeździeckim, którego jest głównym oparciem, o zawodach i wspólnych wyprawach leśnymi ścieżkami, o trudach ciężkiej pracy, braku wolnego czasu, zmaganiach się z przeciwnościami losu, jak to w życiu bywa. Dzisiaj nadal szczęśliwa żona, matka i babcia, roztacza opiekę nad domowym ogniskiem dzieląc swój czas pomiędzy pasję męża i swoje zamiłowania. Patrzę na nią z uśmiechem, zaraża spokojem, jest ostoją dla swojego energicznego męża.

Włodzimierz w tym czasie zasiadł do fortepianu, który cicho stoi w kącie restauracji i przeskakując z tematu na temat zaczęliśmy mówić o jego drugiej pasji – muzyce, która również jest w jego życiu od zawsze. Miłośnik muzyki jazzowej, śpiewający pełną piersią, zamiłowany jeździec z sumiastym wąsem idealnie wpisuje się w stare filmy z okresu Polski międzywojennej. A przy nim Jadwiga, filar mocy, dzięki której on się dzieli swoją energią z innymi. Pasje Jadwigi, oczywiście dzieli te mężowskie całym sercem, ale ma też swój ulubiony sposób spędzania czasu, zdrowe żywienie, higieniczny tryb życia i książki medyczne zapełniają jej te wolne chwile, które wykrada pomiędzy codzienną pracą. Zdradziła mi też, że lubi malować, że uczestniczyła też w plenerach malarskich, a obrazy są jej odskocznią od pracy w Jeździeckim Klubie Sportowym Pogórze.

Prawdziwy Team.

Marzą, tworzą i dzielą się swoją pasją… najpierw z dziećmi, które przez lata dorosły. Rodzice zarazili synów swoją pasją i miłością do koni, a oni odpłacili ciężką pracą i sukcesami, sławiąc własne nazwisko i naszą Ziemię Strzyżowską. Do dzisiaj w świecie koniarzy nazwisko Uchwat jest bardzo dobrze znane, i to nie tylko w kraju, ale również szeroko za jego granicami. Laikom takim jak ja nic nie mówią nazwy rzucane z lekkością piórka przez Włodzimierza. Konkursy różnych klas (np. C i CC1) są dla znawców, ale fakt, że Robert i Sławomir Uchwatowie są wytrawnymi jeźdźcami osiągającymi sukcesy jest nie do podważenia.

Od lat przywożą medale i puchary z zawodów krajowych oraz zagranicznych. Warto tutaj wspomnieć rok 2000, gdzie Sławomir uczestniczył Trypolisie w międzynarodowych oficjalnych zawodach w skokach przez przeszkody (CSIO), gdzie pokonując ponad 40 rywali zdobył w dwóch konkurencjach pierwsze i drugie miejsce, stając się najlepszym jeźdźcem polskiej ekipy.

A w 2013 r. na Międzynarodowych Zawodach Hippicznych pod Bratysławą Robert wywalczył trzecią lokatę w konkursie Pucharu Świata. Po raz pierwszy w historii podkarpackiego jeździectwa, dwóch zawodników, którzy reprezentowali nasz kraj podczas oficjalnych zawodów w skokach przez przeszkody, czyli Sławomir Uchwat i Michał Kaźmierczak startowali w dniach 1-4 maja 2014 r. w Celje na Słowenii na CSIO3*-W. wraz z Grzegorzem Kubiakiem i Łukaszem Kozą wywalczyli drugie miejsce w Pucharze Narodów. Czy chociażby prawie wczoraj, 4 lipca 2019 r, gdzie podczas zawodów ogólnopolskich w Głogowie Małopolskim Guzzi dosiadany przez Sławomira Uchwata był nie do pokonania w konkursie dużej rundy. Śledząc, karierę synów Państwa Jadwigi Włodzimierza Uchwatów można spokojnie powiedzieć, że ich talent i nagrody w wielu zakątkach świata przyczyniły się do szerzenia dobrego imienia Polski, a co za tym idzie Ziemi Strzyżowskiej.

Robert poza miłością do koni, tak jak ojciec ukochał jeszcze muzykę, samouk klawiszowy, który pięknie śpiewa, nie tylko podczas rodzinnych uroczystości. Warto tutaj wspomnieć coroczne kolędowanie w Dworze Maria Antonina, w dzień Trzech Króli, na którym Robert jest głównym prowadzącym i akompaniatorem. A ja znając jego możliwości i talent mam nadzieję, że niebawem będziemy mogli go usłyszeć w niecodziennej dla niego scenerii.

Dorośli synowie założyli rodziny, oczywiście wybranki ich serc to dwie sympatyczne kobiety, Katarzyna i Maja, które z pewnością także kochają konie. A sukcesów jest wiele, tak jak pracy, tym bardziej, że żony Roberta i Sławka też uczestniczą w zawodach osiągając sukcesy i wzbogacając rodzinną kolekcję trofeów. Co roku Jeździecki Klub Sportowy Pogórze organizuje wiele zawodów hippicznych o zasięgu nie tylko krajowym, ale także zagranicznym. Warto tutaj wspomnieć o dwóch dużych imprezach, czyli o Memoriale Majora Henryka Dobrzańskiego Hubala Zawody Ogólnopolskie w skokach, który we wrześniu tego roku będzie miał już swoją jedenastą odsłonę oraz o Zawodach Ogólnopolskich – memoriał Lecha Kaczyńskiego, 3-dniowe zawody z dużą pulą nagród, który w kwietniu przyszłego roku będzie miał już szóstą odsłonę. Więcej szczegółów na temat jeździectwa można znaleźć na stronie Klubu (http://www.uchwatteam.pl) oraz w opowieściach rodzinnych, wraz z możliwością dotknięcia medali i pucharów.

Nie sposób jeszcze pominąć pomysłu Jadwigi, aby raz do roku w Dworze Maria Antonina zadzwoniły ostrogi i zaszeleściły piękne suknie, gdy polonezem rozpoczyna się Bal Koniarza, który od 2001 roku na dobre wpisał się w kalendarz strzyżowskich wydarzeń, a jego niecodzienną atrakcją jest to, że gdy wybije północ, wszyscy uczestnicy balu śpiewają hymn o ułańskiej sławie, z nogą postawioną dumnie na stole!

Założyciel i jednocześnie Prezes Jeździeckiego Klubu Sportowego Pogórze Włodzimierz mówi o sobie ze śmiechem; „Od urodzenia jestem koniarzem, robię to, co lubię z ułańską fantazją”. Ponadto nestor rodu, słynący z niebagatelnego poczucia humoru, często podkreśla, że jego nazwisko z dziada pradziada znaczy tyle, co „Ułan chwat”, czyli w skrócie Uchwat.

Swoim optymizmem i pracoholizmem nakręca tryby całej rodzinie, w Uchwat Team, gdzie każdy wie, kiedy i co ma robić. Dzisiaj Uchwat Team to duża rodzinna drużyna, gdyż Włodzimierz i Jadwiga Uchwatowie mają piątkę sympatycznych wnuków. Wnuczka Marika niedawno osiągnęła swój pierwszy duży sukces, gdy jako jedyna zakwalifikowała się do Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, a po bardzo dobrym występie i 7 miejscu zakwalifikowała się do finału, jako jedyna reprezentantka Podkarpacia. I to by było prawie wszystko, bo…

gdy wieczór rozciągnął swoje skrzydła nad kotlinką, przeszliśmy na tyły posiadłości Państwa Uchwatów, gdzie moim oczom ukazał się już prawie wykończony amfiteatr na tle ciemnego lasu. Moja wyobraźnia też puściła wodze fantazji, i już wiem, że to miejsce może być kolejnym magicznym zakątkiem.

Na zakończenie warto wspomnieć, że w  dniach 19-20 lipca 2019 r. w posiadłości Państwa Jadwigi i Włodzimierza Uchwatów odbyły się uroczyste spotkania z okazji jubileuszu 25-lecia istnienia Jeździeckiego Klubu Sportowego Pogórze, Uroczystość zaszczyli włodarze powiatu i gminy, Starosta Bogdan Żybura i Zastępca Burmistrz Paweł Midura oraz przedstawiciele samorządu województwa na czele z Panem Marszałkiem Województwa – Władysławem Ortylem. Oczywiście z okazji tak znamienitej uroczystości na imprezie, co krok można było spotkać znamienitych gości, miłośników koni, przyjaciół i rodzinę, a podniosły jej charakter i serdeczność na pewno niejednemu głęboko zapadną w pamięci na lata.

Ja ze swojej strony dziękuję Jadwidze i Włodzimierzowi Uchwatom za miły wieczór i rozmowę, a Jeździeckiemu Klubowi Sportowemu Pogórze życzę sukcesów, pucharów i kolejnych pięknych jubileuszy.

Urszula Rędziniak

fot. z archiwum Państwa Uchwatów

Dodaj komentarz

avatar