Odpoczynek z Wigorem

Wszystko zdarzyć się może dzięki ludziom dobrej woli…, bo jesteśmy przepełnieni pewnością dobroci i życzliwości, zawsze, a tym razem za sprawą osób, które zechciały nam towarzyszyć w kolejnej już wyprawie „Turystycznym szlakiem Strzyżowa”. W ostatnią niedzielę maja, nasza nieoceniona Majka Zamorska zaplanowała wyprawę do Grodziska i Zawadki. Okolica przepiękna, a Anioł Stróż zapewnił nam dodatkowo słoneczny dzień i niezapomniane krajobrazy, które na dłużej zapadną nam w pamięci.Dziękujemy za wspaniałą gościnę Monika Szlachta i Dzienny Dom Senior-WIGOR w Zawadce.

Wracając jednak do początku, jak tradycja nakazuje wyruszyliśmy rankiem, zaraz po wybiciu godziny 9 wpakowaliśmy się do autobusu, który podwiózł nas do kościoła w Grodzisku, a późnym popołudniem odebrał z przystanku pod szkołą. Za ten przemiły transport i skrócenie bardzo długiej trasy dziękujemy serdecznie zacnemu Panu Wiesławowi Kutowi, szefowi firmy transportowej Tropii.

Na miejscu pierwszego postoju, barwną opowieść historyczno-kulturową rozpoczęła Majka, a grupa słuchając jej patrzyła z troską na szkody jakie dnia poprzedniego wywołała nawałnica. I tak z jednej strony pozytywnie nastrojeni opowieściami, a z drugiej przesyłaj współczujące myśli mieszkańcom, których dotknął grad, udaliśmy się nieznaną nam drogą w górę, pośród mgły i ciężkiego powietrza podchodząc do nowych wyzwań i  widoków, aby kolejny postój przy kapliczce, już w promieniach wychodzącego słońca, poświęcić na chwilę opowieści o byłych właścicielach ziem Grodziska i Zawadki.

Następnie wędrówka pełna kolorów wiosny napawała optymizmem i majowym powietrzem, a grupa chociaż pod górę kroczyła raźno. Po drodze napotkaliśmy piękne krajobrazy i zjawiska przechodzące już do lamusa, codziennej wizji krajobrazu. Kolejny postój, pod piękną rozłożystą lipą, dał nam chwilę wytchnienia i możliwość przeniesienia się w czasie, gdy m.in. w opowieści Majki Zamorskiej Tatarzy napadali na nasze ziemie, a wieś Zawadka stanęła im na drodze grabieży oraz o rabacji galicyjskiej z 1864 r..

I tak noga za nogą, krok za krokiem zmierzaliśmy w kierunku wsi Zawadka, by już na miejscu zrobić pętle przy kapliczce i skierować się wprost w gościnę do Dzienny Dom Senior-WIGOR w Zawadce, gdzie czekali na nas wspaniali Gospodarze na czele z szefem palcówki Moniką Szlachtą.  Serdecznym powitaniom nie było końca, a potem… 🙂

Kolejna niespodzianka, to spotkanie ze szklanymi negatywami fotograficznymi oraz sołtysem wsi Zawadka, Wiesławem Plezią, który wprowadził nas w tajniki historii mieszkańców. Jego barwna opowieść wraz z prezentacją zrobiła na nas wrażenie i jak to bywa w życiu, zapragnęliśmy więcej. Wówczas Wiesław Plezia odkrył przed nami inny świat, przepełniony wizją artysty, który kreską wprawną zaczarował nieznaną krainę, pobudzając wyobraźnię do niecodziennych zdarzeń, do zatrzymanych w myśli obrazów, które sam artysta przelał oczami wyobraźni na papier. Te prezentacje również wywołały nie tylko burzę oklasków, ale jednocześnie zachwyciły uczestników wycieczki, zarówno profesjonalizmem jak i talentem artystycznym. Serdecznie dziękujemy zarówno za opowieści i ciekawy pokaz.

Potem było smacznie, wesoło i  z Wigorem, bo inaczej być nie mogło! Dziękujemy Panu Tadeuszowi Kołodziejowi za urozmaicenie spotkania muzyką, która płynęła wraz z dźwiękami harmonijki, a Paniom Genowefie Garduła, Bronisławie Bigos i Marii Wróbel za pyszny poczęstunek. Szczególnie dziękujemy Pani Monice Szlachcie, Annie Szaro Teresie Szydło, że zgodziły się na spotkanie z nami w to niedzielne południe, a do tego ugościły nas nie tylko pysznie, ale także serdecznie i oczywiście z Wigorem!

To pierwsze spotkanie Stowarzyszenia „Zakorzenieni w kulturze” w Zawadce, ale już wiemy, że jest tam na pewno nie tylko po co i gdzie powrócić, ale przede wszystkim dla kogo. W przyszłości  nie omieszkamy ponownie zakorzenić się pośród tak sympatycznych ludzi, którzy pracują i przebywają w Dziennym Domu Senior Wigor w Zawadce. Dziękujemy raz jeszcze za gościna i do zobaczenia niebawem, na kolejnej wyprawie.

Oczywiście, to nie był koniec naszej wędrówki, bo po spotkaniu z sympatycznymi bywalcami Dziennego Domu Senior Wigor, udaliśmy się w dalszą drogę śladami opowieści fotograficznej zatrzymując się przy domu i atelier fotografa Bełcha, a potem wędrując zawiłymi ścieżkami, przepełnionymi pięknem naszej strzyżowskiej ziemi udało nam się dojść do szkoły w Grodzisku, skąd odebrał nas na szczęście Pan Wiesław Kut i podrzucił w swej dobroci prosto pod fontannę na strzyżowskim rynku.

 

I tak kolejna wędrówka dobiegła końca, a następna już jest planowana…

Wypatrujcie nas na stronie, na fb i plakatach, a my… po prostu zapraszamy do odkrywania tego co jest nam niby znane, a nie do końca poznane 🙂

 

Urszula Rędziniak

fot. Agnieszka Samolewicz

Dodaj komentarz

avatar