I wszystko byłoby rewelacyjne, gdyby nie ten wiatr, a jak wiadomo wiatr jest najgorszy!
Dlatego, w przyszłości trzeba będzie zadbać jeszcze o marsz z wiatrem 🙂 🙂 🙂 tak aby grupa nie snuła się ścieżkami jak wąż, któremu wszystko się podoba i rozciąga się do granic przyzwoitości, czyli do czasu zgubienia szlaku. A zgubić się można przecież zawsze.
W trakcie niezapomnianej wędrówki owieczki mieszały się sukcesywnie, tak więc nim dotarliśmy do miejsca postoju wszyscy mieli okazję się poznać i wspierać podczas trudów podróży.
Panorama, jak zawsze, niezwykle ozdobna – kusiła aparaty fotograficzne, a nasz niezłomny Dariusz Samolewicz zadbał o to by całą podróż udokumentować swoim aparatem, za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni, a dzięki jego pracy twórczej Wy również możecie wczuć się chociaż trochę w atmosferę tego spotkania i w przyszłości wyruszyć z nami na kolejną, III wielką włóczęgę.
[
I ja tam byłam, i miód i wino piłam, a co jeszcze zaśpiewałam… kto był to śpiewał, a kto nie, niech żałuje!
Serdeczne podziękowania należą się Państwu Jadwidze i Włodzimierzowi Uchwatom za gościnę i przygotowanie wspaniałej biesiady.
Urszula Rędziniak




























































Piękna wycieczka, przemiła atmosfera, cudowne fotki, oddające złoto-jesienne uroki trasy przemarszu :))
A nas nie było, buuu 🙁