Słowem patriotyzm!

Patriotyzm, słowo, na które jednym nóż się w kieszeni otwiera, dla drugich słowo święte i wywołujące dreszcze po krzyżu, dla innych słowo klucz, uzasadniające wszelkie wybory i postawy. Nasze Stowarzyszenie uległo wizji Uli, która wymyśliła imprezę patriotyczną, nie z patriotyzmu lokalnego wywiedzioną i nie bogoojczyźnianą, ale z sympatii człowieka do człowieka się biorącą i z chęci współpracy oraz pokładów bezmiernych kapitału społecznego.

Nie jest moim zamysłem analizować kolejne elementy spotkania „Wolność kocham i rozumiem”, chcę skomentować i przybliżyć niektóre zauważone zachowania, obserwowane na strzyżowskim rynku w owe niedzielne popołudnie.

Pogoda, przyprawiała nas, organizatorów o ból głowy, a zatem wszyscy nasi niebiescy opiekunowie musieli porzucić swoje zwyczajne niebiańskie zajęcia i zabrać się za utrzymywanie burzowych pomruków na wodzy. Tak więc musiało się udać spędzić to popołudnie bez parasola.

Pierwszym dreszczem była oprawa muzyczna nabożeństwa w farze, przez Orkiestrę Dętą z Miejsca Piastowego zrealizowana. Jestem z grona tych, którzy raczej są ślepi na siłę orkiestr dętych, ale tu muszę jasno powiedzieć, że tym instrumentalistom udało się, że przejrzałam na ich urok. I jak z rozmów z innymi wnoszę, nie byłam w tym względzie wyjątkiem.

Była taka chwila, gdy wspólnie grali i śpiewali chórzyści Sokoła z Frysztaka wraz z muzykami z Miejsca Piastowego. Wyraźnie widziałam jak tka się nić współpracy i porozumienia. Więc stawiam dolary przeciwko żołędziom, że dzięki temu spotkaniu jeszcze niejedno ich wspólne przedsięwzięcie artystyczne powstanie.

Widziałam autentyczne łzy wzruszenia w wielu oczach, gdy słuchaliśmy spontanicznie wykonanej piosenki partyzanckiej śpiewanej przez 101 letniego porucznika Tadeusza Lutaka. Nikomu z obecnych nie przyszedł do głowy nawet cień myśli robaczywej czy prześmiewczej.

Widzieliśmy i słyszeliśmy jak z dumy pękały rodzicielskie i „dziadkowskie” serca gdy śpiewały dzieci z przedszkola Michałki czy też tańczyło „Małe Pogórze” Ja stałam w pobliżu rodziny Delikatów, więc i widziałam i słyszałam, że jak śpiewała Amelka Delikat, jej dziadziowi rosły skrzydła, a babcia uśmiechała się od ucha do ucha.

Z rzadka mamy szansę przyjrzeć się pracy ratowników medycznych. Tym razem mieliśmy okazję, nie będąc poszkodowanymi, zobaczyć jak bardzo jest to praca zorganizowana i metodycznie przemyślana. Sądzę, że po tej prezentacji poziom szacunku do tego szczególnie odpowiedzialnego zawodu, niepomiernie wzrósł. Życzymy im, by w ślad za szacunkiem podążyły ich płace.

Młodzi ludzie, uczniowie, zaprezentowali swoje widzenie świata przez pryzmat własnych nastu lat. I widzowie byli tymi kreacjami prawdziwie poruszeni.

W zasadzie o każdym uczestniczącym w tym patriotycznym wydarzeniu, można by pisać dobrze i wzniośle. Ale pozwolę sobie na informację rodem z rzetelności dziennikarskiej. Usłyszałam od niektórych uczestników, a tego dnia przez rynek przewinęło się ok 400 osób, że „ jak to miło gdy komuś chce się tak społecznie, dla dobra drugiego i przyjemności trzeciego udzielać”. Zatem dla jasności, społecznie czyli za darmo angażowali się członkowie Stowarzyszenia, społecznie Ula Rędziniak podarowała ideę, z własnych telefonów dzwoniliśmy, przywoziliśmy różne, potrzebne rzeczy własnymi samochodami tankowanymi za własne pieniądze, bez wynagrodzenia prezentowali się dzieci i młodzież oraz opiekowały się imprezą służby. Natomiast  sporo działań, jakkolwiek potraktowanych cenami promocyjnymi, zostało przez Stowarzyszenie opłaconych. Posiadamy na to rachunki i z każdego grosza, który otrzymaliśmy jesteśmy się w stanie rozliczyć.

Tutaj musimy podziękować naszym Darczyńcom, którzy w dużej mierze przyczynili się do tego, że te pieniądze mieliśmy. W pierwszej kolejności podziękowania należą się Panu Mariuszowi Kawie – Burmistrzowi Strzyżowa, za to że nie tylko objął nasze wydarzenie patronatem, ale także w dużej mierze wsparł je finansowo. Drugą osobą, która nas wsparła finansowo jest Wacław Szary – członek Stowarzyszenia Zakorzenieni w kulturze.

Dziękujemy za zaangażowanie i pyszną grochówkę OSP z Godowej Dolnej i za podwędzony wkład do kotła Panu Czesławowi Fiołowi. Za słodkie podarunki dla najmłodszych podziękowania składamy na ręce Pani Małgorzaty Krajciewicz-Żurek. Wszystkim służbom pożarniczym czyli PSP i OSP w Strzyżowie oraz OSP w Wiśniowej, strzyżowskiemu Pogotowiu Ratowniczemu a także Policji równie serdeczne dziękujemy, kolejny raz przekonując się, że na Was zawsze można polegać.

Jak widzicie ludzi dobrej woli jest wielu, ale potrzeba także odrobinę, lub większą garść żywej gotówki, by móc zrealizować nasze pomysły. A zapewniamy, że mamy ich sporo. Dlatego tym bardziej muszę podkreślić, że każde wsparcie finansowe, które otrzymamy zostanie zawsze spożytkowane na działania społeczne skierowane dla ludzi.

 

Urszula Wojnarowska Curyło

 

fot. Andrzej Haligowski

Dodaj komentarz

avatar